SKUTECZNY LEK W WALCE Z NOWOTWORAMI

CZY

TRUCIZNA?

 b17

Czym jest amigdalina?

Amigdalina jest związkiem pochodzenia naturalnego, który zalicza się do glikozydów. W przyrodnie znaczące jego ilości występują w pestkach migdałowca zwyczajnego, pigwy, brzoskwini, moreli oraz wiśni. To właśnie ten związek odpowiedzialny jest za ich gorzki smak.

W organizmie człowieka na skutek zachodzących przemian rozkłada się do glukozy, aldehydu benzoesowego oraz cyjanowodoru.

Trochę historii

Związek ten został wyodrębniony w połowie XIX wieku przez ówczesnych francuskich chemików.

Powszechne zainteresowanie amigdaliną ma jednak swoje korzenie w latach 20. XX wieku, kiedy to dr Ernst Theodore Krebs określił ją jako panaceum na choroby nowotworowe. Równocześnie podkreślał on, że glikozyd ten posiada właściwości toksyczne, co uniemożliwiało jego stosowanie. Według Krebsa, to właśnie brak lub niedostateczna ilość w organizmie amigdaliny jest przyczyną wystąpienia choroby nowotworowej. Z kolei w przypadku jego dostarczenia, i w konsekwencji tego rozkładu przez beta glikozydazę glikozydu cyjanogennego do cyjanowodoru, miała zachodzić destrukcja komórek nowotworowych.

Badania nad tym organicznym związkiem kontynuował syn Ernesta. Udało mu się opracować pochodną amigdaliny, której toksyczność miała być zdecydowanie mniejsza. Nazwał ją Laetrile, a jej głównym budulcem była również amigdalina, a dokładnie jej pochodna, tzw. glukuronid nitrylu kwasu migdałowego. Jednakże na skutek interwencji Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA - Food and Drug Administration) wycofano Laetrile z obrotu. Ich decyzja wynikała z faktu, iż preparat ten wywoływał mimo wszystko duże prawdopodobieństwo zatrucia cyjankiem. Sprzyjające warunki do tego następstwa wywoływała suplementacja witaminą C, której równocześnie poddawał się chory. Co więcej, FDA uzasadniła swoją decyzję brakiem dowodów naukowych na zasadność stosowania tego preparatu.

W dalszej kolejności powstała witamina B17, czyli najnowsza postać amigdaliny.

Amigdalina dzisiaj

Jak do amigdaliny odnoszą się naukowcy obecnie? Czy potwierdzają hipotezy Krebsa?

Jak podkreślają jej zwolennicy, powszechnie uznawany za trujący cyjanowodór uwalniany jest tylko w komórkach nowotworowych. Równocześnie dodają, że zdrowe komórki organizmu nie zostają w tej terapii naruszone, co wynika z faktu iż komórki nierakowe organizmu wyposażone są w specjalny enzym, który określany jest mianem rodanazą. Właśnie dzięki niemu niemożliwe jest uwolnienie kwasu cyjanowodorowego. Dla porównania- w enzym ten nie są wyposażone komórki nowotworowe. Zwolennicy terapii amigdaliny podkreślają zdolność niszczenia „chorych” komórek z czym związane jest zmniejszanie guzów i zapobieganie przerzutom. Ponadto obserwują oni również zdolność uśmierzania bólu, która tłumaczona jest przenikaniem uwalnianych z komórek rakowych cząsteczek aldehydu benzoesowego. Trafiają one do komórek „zdrowych”, gdzie dochodzi do ich utlenienia do kwasu benzoesowego, wywierającego działanie przeciwbólowe.

Meksyk jest miejscem, gdzie amigdalina nie tylko traktowana jest jako lek w tego typu przypadłościach, ale i jako wysoce skuteczna profilaktyka antynowotworowa. Co więcej, po dziś dzień związek ten można zakupić w wielu sklepach zielarskich. Nabywa się go wówczas w postaci gorzkich migdałów lub jąder pestek moreli.

Na przekór tym teoriom podkreśla się wyniki badań, które dowodzą, iż poziom beta glukozydazy, który stwierdza się w komórkach nowotworowych jest niewystarczający. Co więcej, amigdalina należy do takich związków, które bardzo opornie wchłaniają się z przewodu pokarmowego, co tym samym nasuwa hipotezę, iż szansa na jej dotarcie do komórki rakowej jest bardzo niewielka.

Reasumując, warto podkreślić, iż jak dotąd, przeprowadzonych zostało wiele niezależnych badań, w kierunku skuteczności amigdaliny. Po dzień dzisiejszy nie istnieją jednak żadne, które dla opiniotwórczych środowisk naukowych dostatecznie potwierdzałyby zasadność jej stosowania w walce z chorobą nowotworową. Nie zmniejsza to przecież zainteresowania tym glikozydem. Czyżby powodem tego było ówczesne nazwanie jej „witaminą”, a ponadto wraca się do tego, co zaszczepił Krebs? Może właśnie dlatego wciąż przez wielu, szczególnie patrzących krytycznie na chemio- i radioterapię - amigdalina uważana jest za niekonwencjonalne panaceum na chorobę nowotworową.

Realne fakty medyczne są takie, że olej z jąder pestek moreli ekstrahowany w stanie nadkrytycznym z pomocą dwutlenku węgla, osiąga nasycenie laetrilami (witamina B17) na poziomie, który przepisy amerykańskie uznają za trujący już w dawce 10 mg, tak pozyskiwanego oleju. W tym samym zaś czasie wybitni amerykańscy onkolodzy powielając metody słynnego już na cały świat szpitala Oasis of Hope (patrz: http://www.oasisofhope.com/cancer-treatments-therapies/laetrile/ ) otwierają w Meksyku kolejne placówki, w których leczy się nowotwory właśnie za pomocą tego oleju.

Wyniki terapeutyczne szpitali meksykańskich są więcej, niż obiecujące. Coraz silniej do środowiska medycznego przebija się świadomość tego, że dla pewnej grupy chorych ryzyko terapii laetrilowej może być mniejsze niż chemioterapia.

W Europie jeszcze można swobodnie nabyć zarówno pestki z moreli, jak i olej z ich jąder. Ekstrahowany w stanie nadkrytycznym, póki co tylko w jednym produkcie dostępnym obecnie na rynku. Jak jeszcze długo dostępnym? Nie wiemy…

Newsletter

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Strona colway.pl używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem