„Są produkty, które nam dowodzą, że współczesna nauka nie zawsze idzie we właściwym kierunku (…), że wyników własnych eksperymentów nie można lekceważyć tylko dlatego, że nie powstała kompletna teoria tłumacząca ich wyniki. Tego nauczyło mnie COLACEUM, a praca nad tym produktem, dla mnie niezwykłym, zmieniła mnie i wywarła ogromny wpływ na to, w jakim kierunku pójdą moje dalsze poszukiwania kosmetyczne. Bo COLACEUM działa.

Aby powstał krem, potrzebne są dwie fazy: faza wodna i faza olejowa. W fazie wodnej znajdują się substancje rozpuszczalne w wodzie, w olejowej – lipofilne, czyli rozpuszczalne w olejach. Krem to połączenie tych dwóch faz tak, jak robi się na przykład majonez (to oczywiście znaczne uproszczenie, ale nie ma sensu wgłębiać się tu w szczegóły). W zależności od właściwości fizykochemicznych surowców (tego, w czym są rozpuszczalne), trafiają więc do jednej z faz – do tej wodnej lub olejowej. COLACEUM to jedna faza – olejowa. Nie ma w nim wody. COLACEUM tworzą maceraty, oleje – substancje rozpuszczalne w tłuszczach. A co jeśli by „wziąć” COLACEUM i sprawić by produkt ten stanowił część olejową „kremu” i połączyć go z całym bogactwem naparów i wyciągów wodnych z ziół?

I tak narodziła się odpowiedź na pytanie: jak powinien być stworzony idealny balsam? Idealny w sensie podążania wciąż nową, wyznaczoną przez COLACEUM drogą – naturalny, stworzony z tą samą pokorą wobec doświadczeń wielu pokoleń - nasz polski, ziołowy, na wzór mazideł aptecznych, czerpiących ze starych, sprawdzonych receptur. Taki, jak COLACEUM, ale do całego ciała! W znacznie większej pojemności produktu, mniej tłusty, ale mający w sobie to, co najlepsze w COLACEUM (wszystkie jego składniki), wzbogacony o to, co wyczytałam na Państwa facebookowej grupie – wyciąg z kasztanowca (żylaki, pękające naczynka, zaczerwienienie skóry itp.), ale i inne wywary wodne z roślin i ziół: aloes, brzoza, dziurawiec, poziomka, dzika róża, arnika, żeń-szeń, oczar, wąkrota. Te wywary i ekstrakty powstały tak samo, jak w przypadku COLACEUM – z taką samą dbałością o każdy detal, począwszy od zerwania rośliny, z poszanowaniem tradycji, bez komercji, kompromisów, oczywiście powstały u nas – w Polsce.

Nie mam tu miejsca na opisywanie działania wszystkich, „dołożonych” do COLACEUM, wyżej wymienionych składników. Skrótowo więc podam, że balsam to ziołowe panaceum na wiele dolegliwości skóry ciała, takich jak: tzw. skóra naczynkowa, trądzik różowaty, skóra atopowa, wrażliwa, podrażniona, ale również – skóra trądzikowa, pozbawiona elastyczności, witalności. Łagodzi on podrażnienia, koi i regeneruje. Zapewnia prawidłowe nawilżenie skóry oraz jej odpowiednie napięcie i elastyczność. Komórki roślin stymulują procesy odnowy skóry, przyczyniają się do jej regeneracji, ale również stymulują fibroblasty i wzmacniają włókna kolagenu i elastyny, wspierają więc w walce z procesami starzenia, również fotostarzenia i stresem oksydacyjnym. Tego dowodzi nauka i o tym możemy mówić, doświadczenia pokoleń dowodzą jednak wiele więcej…

Bogactwo ziół oraz fakt, że COLACEUM tworzy część tego balsamu i było prawdziwą inspiracją do jego powstania sprawia, że produkt otrzymał nazwę – HERBACEUM BALSAM.

Planujemy go udostępnić Państwu na początku grudnia 2018, nie tracąc nadziei, że będzie to koniec listopada. Mam nadzieję, że będzie to znakomicie lepszy produkt BALSAMU ULTRANAWILŻAJĄCEGO i że jest to dobry kierunek, podyktowany wieloma rozmowami o Państwa potrzebach, wieloma przemyśleniami i naszą wspólną miłością do natury.

 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Olimpia Baranowska, IOC

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Strona colway.pl używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem